Quo vadis...

Powracając do nieba zatrzymał się w połowie
wędrowiec, którego oczy odbijają przemierzony krajobraz,
pejzaż utkany paciorkami aksamitnego spojrzenia,
we wnętrzu nieodgadnione myśli
inkrustowane tęsknotą wyborów
powracajÄ…cych jak bumerang,
pytania jak żurawie bez klucza w trzepocie skrzydeł
unoszÄ…cych lekko do granic horyzontu,
by zniknąć bez odpowiedzi.
Rozmyślał w połowie drogi,
sól na twarzy stała się świętością minionych dni
dodając smaku przyszłości.


14.06.05

ks. Grzegorz Chojnacki