Katechezy

Jubileuszowa szkoła życia (tygodnik Niedziela)

(katecheza - ks. dr Grzegorz Chojnacki)

I. "Humanistyczne" chrze┼Ťcija┼ästwo

Rozmowy i do┼Ťwiadczenia ostatniego czasu sk┼éaniaj─ů mnie do refleksji nad wzajemn─ů relacj─ů pomi─Ödzy mi┼éo┼Ťci─ů Boga i bli┼║niego. Coraz bardziej odnosz─Ö wra┼╝enie, ┼╝e we wspó┼éczesnym ┼Ťwiecie chce si─Ö chrze┼Ťcija┼ästwo sprowadzi─ç do mi┼éo┼Ťci bli┼║niego, uto┼╝samiaj─ůc je z humanizmem lub z filantropi─ů. Jak┼╝e cz─Östo w rozmowach duszpasterskich na pytanie o ┼╝ycie sakramentalne, o modlitw─Ö mo┼╝na si─Ö spotka─ç z odpowiedzi─ů pokazuj─ůc─ů tylko cechy ludzkie danej osoby np.: "do ko┼Ťcio┼éa to on nie chodzi┼é, ale by┼é dobrym cz┼éowiekiem, pomaga┼é innym". To wspaniale, ┼╝e mo┼╝na o kim┼Ť powiedzie─ç, ┼╝e jest dobrym cz┼éowiekiem. Ale to jeszcze nie znaczy, ┼╝e kto┼Ť jest dobrym chrze┼Ťcijaninem. W tym wypadku poprzeczka jest podniesiona troch─Ö wy┼╝ej.
Je┼Ťli kto┼Ť chce by─ç dobrym chrze┼Ťcijaninem, musi ┼é─ůczy─ç w sobie do┼Ťwiadczenie Boga z czynn─ů mi┼éo┼Ťci─ů ludzk─ů. Niepokoj─ůcy jest fakt, ┼╝e chce si─Ö uciec od wymaga┼ä p┼éyn─ůcych z wiary poprzez jej sp┼éycenie do altruizmu.
Naturalnie mo┼╝e pojawi─ç si─Ö tutaj jeszcze inna skrajno┼Ť─ç, która b─Ödzie budowa─ç chrze┼Ťcija┼ästwo bez mi┼éo┼Ťci ofiarnej i czynnej w stosunku do drugiego cz┼éowieka. Taki obraz chrze┼Ťcija┼ästwa, w którym nast─Öpuje rozbie┼╝no┼Ť─ç pomi─Ödzy wiar─ů a czynami jest karykatur─ů tego, do czego wzywa nas Chrystus. Takie zachowanie budzi raczej dezaprobat─Ö i niech─Ö─ç do tak prze┼╝ywanej wiary. Cz─Östo jeste┼Ťmy zgorszeni postaw─ů ludzi, którzy Boga chwal─ů tylko ustami, a w normalnym ┼╝yciu s─ů nie do zniesienie. Ewangelista Jan napomina nas, aby┼Ťmy odrzucali takie zachowanie."Je┼Ťliby kto┼Ť mówi┼é ^Mi┼éuj─Ö Boga"p, a brata swego nienawidzi┼é, jest k┼éamc─ů, albowiem kto nie mi┼éuje brata swego, którego widzi, nie mo┼╝e mi┼éowa─ç Boga, którego nie widzi" (1 J 4, 20).
Nasuwa si─Ö pytanie: w jaki sposób mo┼╝na wi─Öc spe┼éni─ç przykazanie mi┼éo┼Ťci Boga i bli┼║niego, aby w ten sposób sta─ç si─Ö prawdziwym chrze┼Ťcijaninem?
Odpowied┼║ na to pytanie daje nam Ko┼Ťció┼é eksponuj─ůc w roku Wielkiego Jubileuszu Krzy┼╝ Chrystusa - znak ukrzy┼╝owanej mi┼éo┼Ťci Boga i bli┼║niego. Poprzez specjalne nabo┼╝e┼ästwa ku czci Krzy┼╝a ┼Üwi─Ötego b─Ödziemy zg┼é─Öbia─ç tajemnic─Ö naszego odkupienia. Dwie skrzy┼╝owane belki: pionowa i pozioma pokazuj─ů nam przestrzenie, które powinny si─Ö sta─ç tre┼Ťci─ů naszego ┼╝ycia. W ┼╝yciu Jezusa mo┼╝na dostrzec te dwie mi┼éo┼Ťci, które s─ů wype┼énieniem Prawa. Jezus nie ucieka przed lud┼║mi, nawet przed tymi z marginesu. Szed┼é do nich z mi┼éo┼Ťci─ů przebaczaj─ůc─ů i uzdrawiaj─ůc─ů, g┼éoszon─ů zawsze w prawdzie. ┼╗yj─ůc dla Ojca, pokazywa┼é to wszystko, co nas od Niego oddziela. T─Ö egzystencj─Ö dla Boga i dla cz┼éowieka przypiecz─Ötowa┼é ofiar─ů Krzy┼╝a, nie uciekaj─ůc przed cierpieniem. Do takiego ┼╝ycia jeste┼Ťmy wezwani. Patrz─ůc na budow─Ö naszego cia┼éa dostrzegamy wpisany w ni─ů krzy┼╝. Nasze cia┼éo zwrócone ku Temu, co w górze podpowiada nam sens naszego zmagania z naszym grzechem i s┼éabo┼Ťci─ů. A wyci─ůgni─Öte ramiona nie pozwalaj─ů zapomnie─ç o moim bli┼║nim.
Jak bardzo jednak wspó┼éczesny cz┼éowiek oddala si─Ö od zrozumienia tajemnicy krzy┼╝a do┼Ťwiadczy┼éem sam w czasie mojej pracy duszpasterskiej w jednej z niemieckich parafii. Otó┼╝ maj─ůc do czynienia z tamtejsz─ů m┼éodzie┼╝─ů, zauwa┼╝y┼éem, jak ┼éatwo przekona─ç i zach─Öci─ç j─ů do pracy charytatywnej na rzecz ich potrzebuj─ůcych czy chorych kolegów. By┼éem pe┼éen podziwu dla poczyna┼ä, cz─Östo d┼éugofalowych i absorbuj─ůcych wiele wolnego czasu. Zarazem dostrzega┼éem trudno┼Ťci w mówieniu im o mi┼éo┼Ťci do Boga, o potrzebie nawrócenia, o grzechu który jest odrzuceniem jego mi┼éo┼Ťci do nas. I nie mog─Ö powiedzie─ç, ┼╝e mia┼éem do czynienia ze z┼é─ů m┼éodzie┼╝─ů. Zastanawia┼éem si─Ö nad przyczynami takiej postawy. Dlaczego w wielu krajach Europy Zachodniej ludzie w┼éa┼Ťnie tak pojmuj─ů chrze┼Ťcija┼ästwo? Wygodnictwo, mo┼╝liwo┼Ťci techniczne i medyczne, dobrobyt to chyba kilka przyczyn, które spowodowa┼éy, ┼╝e Bóg sta┼é si─Ö dla wielu bardzo daleki. Patrz─ůc na niektóre zachowania w naszym spo┼éecze┼ästwie i Ko┼Ťciele, nie trudno zauwa┼╝y─ç, ┼╝e taki sposób rozumienia chrze┼Ťcija┼ästwa przenika do naszej ojczyzny. I nie mo┼╝na tego problemu lekcewa┼╝y─ç, aby nasz Ko┼Ťció┼é nie sta┼é si─Ö tylko organizacj─ů dobroczynn─ů. Wtedy grozi nam naturalna ┼Ťmier─ç, jak to zreszt─ů wida─ç na przyk┼éadzie niektórych ko┼Ťcio┼éów protestanckich, które skar┼╝─ů si─Ö na zmniejszaj─ůca si─Ö dramatycznie ilo┼Ť─ç swoich cz┼éonków.

Nie chc─ůc by─ç "z┼éym prorokiem", raczej realist─ů. Zach─Öcam do zastanowienia si─Ö nad tematem mi┼éo┼Ťci Boga i bli┼║niego. Tylko równoczesne kszta┼étowanie tych mi┼éo┼Ťci przyczyni si─Ö do tego, ┼╝e nasza wiara nie b─Ödzie tylko "humanistyczna" lub tylko naznaczona jak─ů┼Ť "dewocj─ů". "Takie za┼Ť mamy od Niego przykazania, aby ten, kto mi┼éuje Boga, mi┼éowa┼é te┼╝ i brata swego" (1 J 4, 21).

II. Chrze┼Ťcija┼ästwo bez grzechu?

Spogl─ůdaj─ůc na rzeczywisto┼Ť─ç pewnych pr─ůdów sekularyzacyjnych, które docieraj─ů do nas w sposób zauwa┼╝alny lub cz─Östo przenikaj─ů niezauwa┼╝one, staj─ůc si─Ö "kanonem zachowania" przez stan faktyczny ich zaistnienia, odnosz─Ö wra┼╝enie, ┼╝e grozi nam "sp┼éycenie" niektórych wa┼╝nych dla chrze┼Ťcija┼ästwa rzeczywisto┼Ťci.
Mam tu na my┼Ťli swoisty trend do zaprzeczenia istnienia grzechu i jego skutków.
"Nie mam grzechu, bo ┼╝yj─Ö przyzwoicie" - to us┼éyszane kiedy┼Ť zdanie wywo┼éa┼éo we mnie niepokój, ┼╝e cz┼éowiek chce si─Ö wyzwoli─ç od rzeczywisto┼Ťci, która w dotkliwy sposób go rani i nie pozwala rozwin─ů─ç si─Ö duchowo. Rodzi si─Ö jaka┼Ť nowa moralno┼Ť─ç, w której bezkonfliktowe ┼╝ycie w strukturach spo┼éecznych jest idea┼éem pozwalaj─ůcym na unikni─Öcie poj─Öcia grzechu.
"Je┼Ťli mówimy, ┼╝e nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy" - stwierdza ┼Ťw. Jan, nie pozostawiaj─ůc ┼╝adnej w─ůtpliwo┼Ťci. Jednak┼╝e próbuje si─Ö sp┼éyci─ç wymiar grzechu, sprowadzaj─ůc go do rzeczywisto┼Ťci niemal┼╝e bajkowej, jakby by┼é jakim┼Ť upiorem z tajemniczego zamku, w którego tak naprawd─Ö nikt nie wierzy. Niektóre j─Özyki, jak np. niemiecki u┼╝ywaj─ů poj─Öcia grzechu w coraz mniej religijnym znaczeniu. S┼éowo "Sünder" (grzesznik) w wyra┼╝eniu "Strassenverkehrssünder" nie ma znaczenia religijnego i mo┼╝na je przet┼éumaczy─ç jako "cz┼éowiek ┼éami─ůcy przepisy o ruchu drogowym".

Co jest wi─Öc powodem, ┼╝e zmniejsza si─Ö poczucie grzechu?
Czy tylko to, ┼╝e ksi─Ö┼╝a w niektórych krajach nie maj─ů czasu na spowied┼║ lub wed┼éug niektórych nabo┼╝e┼ästwa pokutne zast─Öpuj─ů spowied┼║ indywidualn─ů. Na pewno jest to po cz─Ö┼Ťci prawd─ů. Wydaje mi jednak, ┼╝e prawdziwy problem le┼╝y troch─Ö g┼é─Öbiej, a mianowicie w poj─Öciu "sacrum". Utrata poczucia sacrum prowadzi do sytuacji samousprawiedliwienia. Przed samym sob─ů mog─Ö si─Ö usprawiedliwi─ç, ewentualnie przed drugim cz┼éowiekiem, ale czy musz─Ö to robi─ç przed Bogiem. Jeden z rodziców dziecka przygotowuj─ůcego si─Ö do przyj─Öcia Pierwszej Komunii ┼Üwi─Ötej zakwestionowa┼é konieczno┼Ť─ç przyst─ůpienia dziecka do sakramentu pokuty, t┼éumacz─ůc si─Ö tym, ┼╝e wywo┼éa to w dziecku niepotrzebne l─Öki oraz chorobliwe poczucie winy. Poza tym by┼é zdania, ┼╝e je┼Ťli jego dziecko ma co┼Ť na sumieniu, to wystarczy je┼Ťli opowie o tym jednemu z rodziców a nie jakiemu┼Ť obcemu m─Ö┼╝czy┼║nie. Faktem jest, ┼╝e ów przyk┼éad jest bardzo skrajny i mo┼╝e nie zdarza si─Ö na co dzie┼ä. Niepokoi jednak przekonanie, ┼╝e poczucie grzechu i winy mo┼╝na bez problemu rozwi─ůza─ç na drodze terapeutycznej.

Oprócz tego traktuje si─Ö wiele grzechów jako grzechy lekkie, których materia nie wymaga spowiedzi. W┼éa┼Ťciwie to tylko ca┼ékowite odwrócenie si─Ö od Boga, tzn. wybór zasadniczy przeciwko Niemu by┼éby grzechem ci─Ö┼╝kim. Je┼Ťli nie odrzucasz Boga w ostateczny sposób, to ┼╝yjesz w┼éa┼Ťciwie przyzwoicie i nie masz grzechów ci─Ö┼╝kich. W ten sposób, mówi─ůc z du┼╝ym uproszczeniem, rodzi si─Ö chrze┼Ťcija┼ästwo bez grzechu i potrzeby jego wyznania i przebaczenia. A przecie┼╝ tylko szczere przyznanie si─Ö do grzechu daje nam ufno┼Ť─ç, ┼╝e Bóg b─Ödzie wobec nas mi┼éosierny. "Je┼╝eli wyznajemy nasze grzechy, (Bóg) jako wierny i sprawiedliwy odpu┼Ťci je nam i oczy┼Ťci nas z wszelkiej nieprawo┼Ťci"(1 J 1, 9).

W innym razie pozostaje Mu by─ç tylko sprawiedliwym s─Ödzi─ů.


III. Kompas na drodze ┼╝ycia

Wznosz─ů si─Ö fale, Panie, i noc jest ciemna.
Czy ze┼Ťlesz jasny promie┼ä dla mnie co czuwam, samotna?
(...) Bacz tylko ze wszystkich mocy na kompas - uwa┼╝nie, w skupieniu.
On nawet po┼Ťród burz i nocy wska┼╝e, jak p┼éyn─ů─ç do celu.
Igła, co drga leciutko po chwili spokojna staje,
Dok┼éadnie kierunek wskazuj─ůc, dok─ůd pod─ů┼╝a─ç pragn─Ö.
Spokojna b─ůd┼║ i ufna, przez noc i burze ci─Ö wiedzie Wola Bo┼╝a ci wierna, gdy czuwa sumienie.

Wiersz ┼Ťw. Edyty Stein (siostry Benedykty od Krzy┼╝a) wspaniale ukazuje funkcj─Ö sumienia w ┼╝yciu cz┼éowieka wierz─ůcego. Ma ono dzia┼éa─ç jak kompas, pokazuj─ůc nam w naszych wyborach moralnych w┼éa┼Ťciw─ů drog─Ö do celu naszego ┼╝ycia.
Pod─ů┼╝aj─ůc za takim kompasem mamy nadziej─Ö, ┼╝e podejmowane przez nas decyzje nie b─Öd─ů przejawem naszej samowoli czy indywidualizmu, tzn. nie b─Öd─ů one wynikiem naszego "widzimisi─Ö" czy te┼╝ uleganiem modnym pr─ůdom, wg których opinia wi─Ökszo┼Ťci mo┼╝e decydowa─ç o tym, co jest moralnie dobrem a co z┼éem. Naturalnie rodzi si─Ö pytanie, na czym polega istota sumienia i jego dzia┼éania oraz w jaki sposób kszta┼étowa─ç t─Ö "ig┼é─Ö", aby dobrze pokazywa┼éa kierunek?
Trudn─ů rzecz─ů jest poda─ç dok┼éadn─ů definicj─Ö sumienia, gdy┼╝ jest ono fenomenem bardzo kompleksowym, którym zajmuje si─Ö wiele dziedzin. Z punktu widzenia teologii moralnej sumienie jest instancj─ů, która odczytuj─ůc obiektywne prawo moralne ma je zastosowa─ç do konkretnej sytuacji ┼╝yciowej po to, aby wyda─ç os─ůd i w ten sposób pomóc cz┼éowiekowi podj─ů─ç konkretn─ů decyzj─Ö.
Oznacza to, ┼╝e sumienie najpierw ma si─Ö ws┼éuchiwa─ç w prawo Bo┼╝e - naturalne i objawione oraz w prawo ustanowione przez cz┼éowieka. Nast─Öpnie ma wyda─ç s─ůd, jaka decyzja, jakie rozwi─ůzanie jest najlepsze, najw┼éa┼Ťciwsze, uwzgl─Ödniaj─ůc konkretn─ů sytuacj─Ö, osobiste problemy cz┼éowieka, okoliczno┼Ťci czynu. Gdy cz┼éowiek dokona ju┼╝ wyboru i podejmie konkretny czyn, potwierdza ono dobro i s┼éuszno┼Ť─ç dzia┼éania ludzkiego albo staje si─Ö ┼Ťwiadkiem z┼éa i dostrzegamy wtedy jego dzia┼éanie w postaci niepokoj─ůcych nas wyrzutów.
W taki uproszczony sposób mo┼╝na przedstawi─ç istot─Ö sumienia, które jest nie tylko instancj─ů oceniaj─ůc─ů, ale - jak g┼éosi konstytucja Soboru Watyka┼äskiego II "Gaudium et spes" (nr 16) - jest "najtajniejszym o┼Ťrodkiem i sanktuarium cz┼éowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego g┼éos w jego wn─Ötrzu rozbrzmiewa." Widz─ůc wi─Öc jak─ů wielk─ů godno┼Ť─ç i odpowiedzialno┼Ť─ç ma nasze sumienie, musimy sobie u┼Ťwiadomi─ç, ┼╝e wymaga ono ci─ůg┼éego kszta┼étowania i weryfikacji wed┼éug konkretnych ┼║róde┼é jakimi s─ů: Pismo ┼Ťw., Tradycja, Magisterium Ko┼Ťcio┼éa, rozum i do┼Ťwiadczenie ludzkie, aby nie dosz┼éo do sytuacji, w której zamiast g┼éosu Boga b─Ödziemy s┼éysze─ç nasze indywidualistyczne zapatrywania.

Temat ten b─Ödzie kontynuowany w nast─Öpnej katechezie, ale ju┼╝ teraz mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e chrze┼Ťcijanie b─Öd─ů coraz bardziej musieli korzysta─ç z tego "kompasu" po to, aby w coraz bardziej skomplikowanym ┼╝yciu i coraz trudniejszych wyborach nie straci─ç orientacji.
Nasuwa mi si─Ö na koniec parafraza zdania Karla Rahnera, która nie traci na swej aktualno┼Ťci, ┼╝e chrze┼Ťcijanin przysz┼éo┼Ťci to albo cz┼éowiek sumienia, albo nie b─Ödzie go wcale.


IV. Kto jednak dostrzega swoje błędy?

M ówi─ůc o sumieniu, nasuwa mi si─Ö fragment Psalmu 19:
"Kto jednak dostrzega swoje b┼é─Ödy? Oczy┼Ť─ç mnie od tych, które s─ů skryte przede mn─ů" (19,13). Ten tekst sk┼éania do refleksji nad w┼éasnymi b┼é─Ödami w podejmowaniu ró┼╝nych decyzji, które wynikaj─ů cz─Östo ze ┼║le uformowanego sumienia. Nie jest ono bowiem nieomyln─ů wyroczni─ů, która w bezb┼é─Ödny sposób mówi nam, co jest dobre a co z┼ée, co nale┼╝y czyni─ç a czego unika─ç. Nie wystarczy bowiem odwo┼éywa─ç si─Ö do g┼éosu w┼éasnego sumienia, aby wyt┼éumaczy─ç tak─ů a nie inn─ů decyzj─Ö. Najpierw trzeba zapyta─ç, na ile dojrza┼ée i dobre jest moje sumienie. A mo┼╝na to sprawdzi─ç, odnosz─ůc si─Ö do wyznaczników formacji sumienia, którymi s─ů m.in. Pismo ┼Ťw., Tradycja, Nauczycielski Urz─ůd Ko┼Ťcio┼éa, rozum ludzki oraz do┼Ťwiadczenie ┼╝yciowe.
Najwa┼╝niejsze z nich s─ů pierwsze trzy.
Trudno sobie wyobrazi─ç kszta┼étowanie sumienia chrze┼Ťcija┼äskiego bez karmienia go s┼éowem Boga. Jednak┼╝e s─ů sytuacje we wspó┼éczesnym ┼Ťwiecie, które nie znajduj─ů wyra┼║nej odpowiedzi w Biblii. Z pomoc─ů w takiej sytuacji mo┼╝e nam przyj┼Ť─ç Tradycja Ko┼Ťcio┼éa, czyli ustny i spisany przekaz wiary.
Dzie┼éa Ojców Ko┼Ťcio┼éa, które coraz cz─Ö┼Ťciej s─ů dost─Öpne na pó┼ékach ksi─Ögarni i bibliotek, my┼Ťli wybitnych postaci Ko┼Ťcio┼éa, jak np. Doktorów, pokazuj─ů nam praktycznie prze┼╝yt─ů wiar─Ö i s─ů niewyczerpalnym ┼║ród┼éem poucze┼ä i przyk┼éadów do na┼Ťladowania.
Bardzo wa┼╝nym czynnikiem formuj─ůcym nasze sumienia powinny by─ç wskazania Nauczycielskiego Urz─Ödu Ko┼Ťcio┼éa, który jest sprawowany przez papie┼╝a wraz ze wszystkimi biskupami. Chrystus ustanawiaj─ůc Ko┼Ťció┼é, da┼é mu prawo do interpretacji wiary i moralno┼Ťci na mocy dzia┼éaj─ůcego w nim Ducha ┼Üwi─Ötego. Dlatego dziwi─ů mnie niektóre wypowiedzi krytyków nauczania papie┼╝a czy biskupów jakby Stolica Apostolska by┼éa "biurem urz─Ödników, którzy beznadziejnie przespali czas". My┼Ťl─Ö, ┼╝e ostatnie s┼éowa i gesty Jana Paw┼éa II, dokument Mi─Ödzynarodowej Komisji Teologów na temat winy Ko┼Ťcio┼éa pokazuj─ů, jak Nauczycielski Urz─ůd Ko┼Ťcio┼éa bardzo konkretnie odczytuje "znaki czasu" na progu Trzeciego Tysi─ůclecia.
Wspomniane wy┼╝ej elementy formacji sumienia maj─ů prowadzi─ç do tego, aby przy podejmowaniu decyzji by┼éa najpierw odpowiednia wiedza czy informacja na temat stanu rzeczy, okoliczno┼Ťci towarzysz─ůcym naszemu dzia┼éaniu. Im bardziej jest ona wyczerpuj─ůca, tym bardziej mo┼╝emy by─ç pewni, ┼╝e nie pope┼énimy b┼é─Ödu.
W rzeczywisto┼Ťci jest najcz─Ö┼Ťciej tak, ┼╝e ci, którzy jej nie posiadaj─ů, maj─ů najwi─Öcej do powiedzenia. Poza tym nie mo┼╝e by─ç ona nacechowana elementami samowoli lub subiektywnych upodoba┼ä cz─Östo niemo┼╝liwych do obiektywnej weryfikacji.
Do tego nale┼╝y jeszcze uwzgl─Ödni─ç fakt, ┼╝e os─ůdy sumienia i decyzje woli podlega─ç b─Öd─ů jeszcze s─ůdowi Boga, który je potwierdzi albo odrzuci. Nie mo┼╝na si─Ö wi─Öc ┼éudzi─ç, ┼╝e Go oszukamy. Trzeba wi─Öc stawia─ç sobie to pytanie, czy b─Öd─Ö móg┼é za nie przyj─ů─ç odpowiedzialno┼Ť─ç, zw┼éaszcza wtedy, gdy odbiegaj─ů one od nakazów prawa moralnego. ┼Üwi─Öty Pawe┼é mówi o tym w Li┼Ťcie do Rzymian, podkre┼Ťlaj─ůc ┼╝e "oka┼╝e si─Ö to w dniu, w którym Bóg s─ůdzi─ç b─Ödzie czyny ludzkie wed┼éug mojej Ewangelii" (2, 16). Chcia┼ébym jeszcze doda─ç, ┼╝e cz─Öst─ů przyczyn─ů naszych b┼é─Ödów jest wspomniana ju┼╝ niedostateczna, niekiedy zawiniona niewiedza, która prowadzi do stanu "ciemno┼Ťci sumienia" i braku jego wra┼╝liwo┼Ťci. Im wi─Öksza jest ta niewiedza, tym bardziej pogr─ů┼╝amy si─Ö w stanie, o którym mówi Psalmista, ┼╝e wymaga on oczyszczenia i gotowo┼Ťci poddania si─Ö mocy Prawdy.


V.Wołanie o wyzwolenie

┼╗ yj─ůc w okresie wielkanocnym, patrzymy z wdzi─Öczno┼Ťci─ů na dzie┼éo zbawcze Boga w osobie Jezusa Chrystusa. Tyle dobrego dokona┼éo si─Ö w ┼╝yciu ludzi, którzy odkryli drog─Ö prawdziwego wyzwolenia.
W sakramencie pokuty i pojednania zrozumieli bowiem tajemnic─Ö zmartwychwstania z niewoli grzechu.
Uznanie przed Bogiem, ┼╝e to On jest sprawc─ů przemian duchowych, uczy nas w┼éa┼Ťciwej drogi prowadz─ůcej do g┼é─Öbi naszego ┼╝ycia.
Jednak┼╝e zdarza si─Ö, ┼╝e taka droga jest dla wielu wspó┼éczesnych ludzi z wielu przyczyn nieznana. Ta nieznajomo┼Ť─ç prowadzi jednak do sytuacji, ┼╝e musz─ů sobie jako┼Ť poradzi─ç z podstawowymi pytaniami o sens ┼╝ycia, poczucie winy. Dlatego si─Ögaj─ů po ┼Ťrodki zast─Öpcze, które s─ů dowodem na istnienie rzeczywistych potrzeb w odniesieniu do Boga i drugiego cz┼éowieka. Takim przyk┼éadem jest ostatnia fala ró┼╝nych publikacji, które szerz─ů swoisty "duchowy ekshibicjonizm". Czy to ksi─ů┼╝ki czy to programy w stylu "talk show", wszystko zmierza do tego, by prywatne ┼╝ycie sta┼éo si─Ö dobrym towarem. Rozumiem, ┼╝e pisane biografie chc─ů uchroni─ç zainteresowanych od zapomnienia.
Ale w wielu wypadkach wykracza si─Ö daleko poza granice strze┼╝one przez intymno┼Ť─ç. S─ůdz─Ö, ┼╝e nie tylko komercja i ch─Ö─ç s┼éawy odgrywaj─ů tu pierwsze skrzypce. Cz─Östo ukryte poczucie winy, próba usprawiedliwienia w┼éasnych decyzji powoduj─ů pranie "w┼éasnych brudów" na ekranach telewizorów z nadziej─ů na rozgrzeszenie ze strony milionów widzów. Moderatorzy spe┼éniaj─ů wtedy funkcje terapeutyczne, a publiczno┼Ť─ç udziela oklaskami "absolucji".

Jedn─ů z form takiego uzewn─Ötrznienia jest wprowadzony, mimo protestów, program pt. "Big Brother" (Wielki Brat) przez z jedn─ů z komercyjnych telewizji niemieckich. Produkt ten powsta┼é w Holandii i zosta┼é przeszczepiony na grunt naszych s─ůsiadów. Konwencja jest bardzo prosta, otó┼╝ wybrane ch─Ötne osoby zamyka si─Ö w specjalnie do tego przygotowanym miejscu bez kontaktu ze ┼Ťwiatem zewn─Ötrznym, skazuj─ůc je na bycie ze sob─ů przez 24 godziny. Uczestnicy programu musz─ů si─Ö wzajemnie pozna─ç i przyzwyczai─ç, gdy┼╝ nie znaj─ů si─Ö wcze┼Ťniej. I to wszystko jest rejestrowane non stop przez wiele kamer z wyj─ůtkiem jednej godziny na dob─Ö oraz czasu na potrzeby fizjologiczne. Poza tym, czy to sen, czy zadania w ci─ůgu dnia, które narzucane s─ů przez scenariusz programu, kamera jest wszechobecna i dok┼éadna w obserwacji. Ka┼╝dego dnia w godzinach wieczornych przedstawiony jest skrót wydarze┼ä z ostatniej doby. Program cieszy si─Ö tak─ů ogl─ůdalno┼Ťci─ů, ┼╝e nawet opuszczenie kilku odcinków w niczym nie przeszkadza, gdy┼╝ wydarzenia z ┼╝ycia bohaterów s─ů powszechnym tematem omawianym na szkolnych podwórkach. Uczestnicy programu staj─ů si─Ö idolami t┼éumów, gwiazdami wielu kana┼éów telewizyjnych. Ciekawy jestem, co na to Orwell, który wykreowa┼é Wielkiego Brata, aby skrytykowa─ç totalitaryzm. Czy┼╝by jego nowym wcieleniem by┼éa komercja a idea┼éem postawy spo┼éecznej homo ludens (cz┼éowiek bawi─ůcy si─Ö).
Jedynym problemem jest to, ┼╝e kolejne prze┼╝ycie poci─ůga za sob─ů nast─Öpne a┼╝ do granic niemo┼╝liwo┼Ťci, których dotkni─Öcie jest bardzo bolesne. Aby je przekroczy─ç potrzebuje cz┼éowiek pomocy z "góry", wszelkie inne próby przypominaj─ů bajkow─ů posta─ç, która próbuje si─Ö wydoby─ç z bagna ci─ůgn─ůc si─Ö za w┼éasne w┼éosy.

Wpatruj─ůc si─Ö natomiast w Jezusa Zmartwychwsta┼éego wyzwolenie jest w zasi─Ögu r─Öki. Wystarczy tylko samemu spróbowa─ç i podpowiedzie─ç innym, którzy stracili ju┼╝ nadziej─Ö.


VI. Wspólnota

Arthur Schopenhauer napisa┼é kilka bajek o zwierz─Ötach, wyra┼╝aj─ůc w nich swoje pogl─ůdy na temat mi─Ödzyludzkich relacji. W jednej z nich opowiada on o je┼╝ozwierzach, które zebra┼éy si─Ö w grupie w bardzo mro┼║ny dzie┼ä. Zbli┼╝aj─ůc si─Ö do siebie chcia┼éy si─Ö ogrza─ç. To do┼Ťwiadczenie nie by┼éo zbyt przyjemne. Im bardziej zwierz─Öta zmniejsza┼éy do siebie odleg┼éo┼Ť─ç, tym bardziej wyrz─ůdza┼éy sobie ból poprzez ostre kolce. Ten ból by┼é tak silny, ┼╝e pozosta┼éo im tylko znowu si─Ö oddali─ç. Jednak┼╝e ostry mróz powodowa┼é utrat─Ö ciep┼éa i na niektóre zwierz─Öta czeka┼é smutny koniec. Historia ze zbli┼╝aniem si─Ö do siebie i oddalaniem trwa┼éa tak d┼éugo a┼╝ je┼╝ozwierze znalaz┼éy tak─ů odleg┼éo┼Ť─ç mi─Ödzy sob─ů, która zapewnia┼éa maksimum ciep┼éa i minimum bólu.
Nikt z nas nie jest samotn─ů wysp─ů. Aczkolwiek w niektórych sytuacjach ch─Ötnie by┼Ťmy na ni─ů uciekli. Jednak┼╝e nie mo┼╝na sobie wyobrazi─ç prawid┼éowego rozwoju cz┼éowieka bez udzia┼éu innych ludzi. Chocia┼╝ mog─ů oni zada─ç wiele bólu i spowodowa─ç uczucie rozgoryczenia. ┼╗ycie wi─Öc w pewnej grupie spo┼éecznej ma swoje blaski i cienie. Na naszych szeroko┼Ťciach geograficznych odczuwali┼Ťmy wcze┼Ťniej pewien rodzaj spo┼éecznego przymusu. Liczy┼é si─Ö wtedy kolektyw, w┼éasna kreatywno┼Ť─ç by┼éa spiskiem przeciwko d─ů┼╝eniom do unifikacji. Wielu z nas prze┼╝y┼éo to mniej lub bardziej dotkliwie. Niew─ůtpliwie by┼éa to sytuacja bardzo skrajna. Ale jak ┼éatwo wpa┼Ť─ç w inn─ů skrajno┼Ť─ç pokazuje nam dzisiejsza sytuacja. Je┼Ťli ci─ůgle si─Ö s┼éyszy o samorealizacji za ka┼╝d─ů cen─Ö, je┼Ťli zdrowe ambicje myli si─Ö ze skrajnym indywidualizmem, to nie ma co si─Ö dziwi─ç sytuacj─ů w naszym spo┼éecze┼ästwie. Na niektórych bramach domów widz─Ö napis z informacj─ů o z┼éym psie. Cz─Östo si─Ö ona sprawdza nawet bez obecno┼Ťci czworonoga. Pilnuje si─Ö bowiem tego, co si─Ö zgromadzi┼éo. I chyba dlatego coraz wi─Öcej narzekania.
Dlaczego wi─Öc ludzie nie szukaj─ů ┼╝ycia wspólnotowego (wspólnota rozumiana jest tutaj w szerszym jak i w w─Ö┼╝szym znaczeniu)? Dlaczego wybieraj─ů ┼╝ycie samotnego ┼╝eglarza i cierpi─ů z powodu samotno┼Ťci? Gdy cz┼éowiek ┼╝yje sam dla siebie, nie ma zbyt wielu l─Öków przed relacjami z innymi. Nie musi wys┼éuchiwa─ç godzinami opowie┼Ťci innych. Mo┼╝e o sobie mniema─ç, ┼╝e potrafi wszystkich kocha─ç i ze wszystkimi doskonale wspó┼épracowa─ç. Wspólnota mo┼╝e ten obraz cz─Östo zniszczy─ç. Okazuje si─Ö bowiem, ┼╝e nie jeste┼Ťmy tacy wspaniali, ┼╝e to wszystko jest tylko pobo┼╝nym ┼╝yczeniem. W rzeczywisto┼Ťci nie jeste┼Ťmy tak zdolni, aby innych lepiej rozumie─ç i znosi─ç. Jednak┼╝e po odkryciu wspólnoty i po pozytywnych do┼Ťwiadczeniach w niej mo┼╝emy zobaczy─ç, ile stracili┼Ťmy z powodu jej wcze┼Ťniejszego braku. Trudno sobie bowiem wyobrazi─ç wzrost w wierze i rozwój ┼╝ycia w duchu mi┼éo┼Ťci bli┼║niego bez naszych wspólnot parafialnych czy sk┼éadaj─ůcych si─Ö na nie ma┼éych grup modlitwy lub czynnej mi┼éo┼Ťci. Wspólnota daje poczucie w┼éasnej warto┼Ťci i uczy prawdziwego przebaczenia. Naturalnie ┼╝adna wspólnota nie ma prawa do ekskluzywnego posiadania monopolu na prowadzenie ludzi do Boga ani nikt nie jest zobowi─ůzany do wiecznej wierno┼Ťci danej wspólnocie. Jednak┼╝e wida─ç, ┼╝e bez niej ci─Ö┼╝ko jest znie┼Ť─ç wyzwania wiary i ┼éatwiej si─Ö podda─ç zniech─Öceniu.


VII. Dobro wspólne

Jedn─ů z podstawowych zasad katolickiej nauki spo┼éecznej jest troska o dobro wspólne, które ma zmierza─ç do wszechstronnego rozwoju spo┼éecze┼ästwa i jego cz┼éonków. Podj─Öte w tym kierunku kroki maj─ů zmierzaja─ç ku autentycznemu post─Öpowi cywilizacji.
Ma on przede wszystkim polega─ç na indywidualnym rozwoju ca┼éego cz┼éowieka i spo┼éecze┼ästwa. Mamy stawa─ç si─Ö na poziomie bycia bardziej ludzkimi. Nasze posiadanie, dzia┼éanie i poznawanie ma zapewni─ç realizacj─Ö naszego powo┼éania do nie┼Ťmiertelno┼Ťci. Trudno sobie wyobrazi─ç taki rozwój bez warto┼Ťci etycznych. Dlatego te┼╝ ┼Ťci┼Ťle chodzi tu o trosk─Ö o wymiar religijny cz┼éowieka z odrzuceniem jakiegokolwiek totalitaryzmu. Aby prawid┼éowo rozwin─Ö┼éy si─Ö relacje miedzy jednostk─ů a spo┼éecze┼ästwem nale┼╝y bazowa─ç na mi┼éo┼Ťci Boga i bli┼║niego, aby w ten sposób stworzy─ç "cywilizacj─Ö mi┼éo┼Ťci". Nie jest mo┼╝liwy taki rozwój bez zasady solidarno┼Ťci tzn. pe┼énoprawnego uczestnictwa wszystkich narodów na polu osi─ůgni─Ö─ç naukowo-techniczych oraz bez podkre┼Ťlania znaczenia pracy ludzkiej.
Wreszcie nale┼╝y tu wspomnie─ç udzia┼é wszystkich w historii zbawienia, która pokazuje prawdziw─ů realizacj─Ö powo┼éania cz┼éowieka, który nie zmierza ku nico┼Ťci.
Te zasady prawdziwego rozwoju sformu┼éowa┼é Jan Pawe┼é II w encyklice Sollicitudo rei socialis, rozwijaj─ůc i potwierdzaj─ůc nauk─Ö Ko┼Ťcio┼éa odno┼Ťnie ┼éadu spo┼éecznego. Wspominam je kontek┼Ťcie ostatnich wydarze┼ä na scenie polityczno-spo┼éecznej w naszej Ojczy┼║nie oraz tendencji w polityce globalnej. Warto si─Ö zastanowi─ç nad wymaganiami wobec ludzi, którzy zawodowo s─ů odpowiedzialni za rozwój dobra wspólnego.
Jaki powinien by─ç idea┼é polityka, któremu powierzono kszta┼étowanie ┼╝ycia spo┼éecznego?
Podobnie jak w wielu zawodach nale┼╝y wymaga─ç od takich osób kompetencji w wykonywaniu swoich funkcji. Jest to o tyle wa┼╝ne, ┼╝e od ich decyzji zale┼╝y dobro poszczególnych osób i ca┼éego spo┼éecze┼ästwa. Wa┼╝n─ů rol─Ö odgrywaj─ů tu dobre intencje i szczere ch─Öci s┼éu┼╝enia dobru wspólnemu cz┼éonków danej spo┼éeczno┼Ťci. Jednak┼╝e trudno sobie wyobrazi─ç, aby dobre zamiary by┼éy g┼éównym kryterium oceny ich dzia┼éa┼ä. Nie jest rzecz─ů do pomy┼Ťlenia, aby w przypadku np. lekarzy jedynie intencja pomocy pacjentowi by┼éa miar─ů oceny ich pracy. Oprócz subiektywnych pozytywnych motywacji ka┼╝dy z lekarzy jest wezwany do ustawicznego pog┼é─Öbiania swoich kompetencji merytorycznych, jak i praktycznych. Obowi─ůzek ten wyp┼éywa z kodeksu etyki lekarskiej i nie mo┼╝e przesta─ç obowi─ůzywa─ç z jakich┼Ť subiektywnych powodów. Ciekaw jestem, czy mo┼╝liwe by┼éoby stworzenie kodeksu etyki polityka, który pozwoli┼éby na ocen─Ö jego kompetencji oraz w niektórych wypadkach na wykazanie ignorancji nie zawsze niezawinionej.
Innym wa┼╝nym kryterium oceny mo┼╝e by─ç punkt, w którym styka si─Ö biznes i polityka. W dobie globalizacji i po┼é─ůcze┼ä wielkich firm, których kapita┼é przekracza bud┼╝et roczny niejednego pa┼ästwa, rodzi si─Ö u wielu pytanie, czy nast─Öpnym wcieleniem demokracji nie b─Ödzie "koncernokracja". Gdy jeszcze do tego zaliczymy nie zawsze klarowne przepisy odno┼Ťnie finansowania kampanii przedwyborczych, to pytanie o ewentualne niebezpiecze┼ästwo manipulacji i afer korupcyjnych, które porusza┼éy opini─Ö publiczn─ů w ostatnim czasie, nie jest nieuzasadnione.
Oprócz wspomnianych kryteriów mo┼╝na by wymieni─ç jeszcze inne wynikaj─ůce z ogromnej tradycji Ko┼Ťcio┼éa nie boj─ůcego si─Ö porusza─ç tematów spo┼éecznych, dzi─Öki którym mo┼╝na zweryfikowa─ç starania o dobro wspólne. Przy tej okazji nale┼╝y zauwa┼╝y─ç, ┼╝e zasady etyczne maj─ů ogromne znaczenie dla ┼╝ycia spo┼éeczno-politycznego. Bo do jakich warto┼Ťci mo┼╝na si─Ö odwo┼éa─ç, gdy istniej─ů luki prawne lub gro┼╝─ů nadu┼╝ycia. Czy wtedy nie odwo┼éujemy si─Ö do zasad uczciwo┼Ťci i rzetelno┼Ťci oraz dobrych postaw moralnych, które powinny by─ç obecne w ┼╝yciu przedstawicieli spo┼éecze┼ästwa.
Ko┼Ťció┼é wierny swojemu pos┼éannictwu nie mo┼╝e zaprzesta─ç ich g┼éoszenia oraz wzywania do ich realizacji tak┼╝e i przede wszystkim swoich cz┼éonków.


VIII. Sekularyzacja nie jedno ma oblicze

   Sekularyzacja doskwiera nam coraz bardziej. Na rynku propozycji mo┼╝liwo┼Ťci odkrycia sensu ┼╝ycia pojawiaj─ů si─Ö coraz to nowe "produkty". Wyrafinowana reklama nie szcz─Ödzi ┼Ťrodków, aby przekona─ç wspó┼éczesnych klientów o potrzebie ich kupna. W ten sposób rodzi si─Ö religijno┼Ť─ç zast─Öpcza, która nic nie kosztuje, a jej tre┼Ť─ç w ka┼╝de j chwili mo┼╝e by─ç zmieniona. To jest w┼éa┼Ťnie wspó┼éczesny trend w epoce postmodernistycznej - brak wymaga┼ä. Nie ma co si─Ö dziwi─ç, ┼╝e piewcy takiego stylu ┼╝ycia znajduj─ů wiele poklasku, nie tylko na p┼éaszczy┼║nie politycznej. Bo przecie┼╝ ┼éatwo by─ç kameleonem.
   Warto si─Ö wi─Öc zastanowi─ç na tymi wspó┼éczesnymi substytutami prawdziwej religijno┼Ťci, aby dostrzec ┼║ród┼éa nowego stylu ┼╝ycia zw┼éaszcza u m┼éodego pokolenia, które jak kompas doskonale pokazuje wspó┼éczesne "dok─ůd".
   Chyba najbardziej wida─ç to na przyk┼éadzie coraz wi─Ökszych potrzeb prze┼╝yciowych u m┼éodych ludzi. "Homo ludens" (cz┼éowiek bawi─ůcy si─Ö) szuka coraz nowych dozna┼ä, aby zaspokoi─ç g┼éód rozbudzonej emocjonalno┼Ťci. Takim miejscem nowych dozna┼ä staj─ů si─Ö dyskoteki, które ciesz─ů si─Ö coraz wi─Ökszym powodzeniem, a mobilno┼Ť─ç m┼éodych ludzi sprawia, ┼╝e odleg┼éo┼Ťci przestaj─ů odgrywa─ç zbyt wielk─ů rol─Ö. Taniec jako taki by┼é zawsze jednym z elementów i wyrazów kultury cz┼éowieka. W wielu epokach by┼é pieczo┼éowicie piel─Ögnowany i wymagany przez konwenanse spo┼éeczne. Dzisiaj staje si─Ö cz─Östo w wydaniu dyskotekowym namiastk─ů religijn─ů, po to aby zapomnie─ç o realnym ┼Ťwiecie i jego trudno┼Ťciach, i uciec cho─ç na chwil─Ö w ┼Ťwiat mira┼╝y. Gdy do tego do┼é─ůczy si─Ö jeszcze narkotyki i inne ┼Ťrodki s┼éu┼╝─ůce "zapomnieniu", to wy┼éania si─Ö obraz ludzi, którzy cz─Östo nie s─ů zdolni do podj─Öcia wymaga┼ä codzienno┼Ťci. A niejedna dyskoteka zw┼éaszcza w ma┼éych miejscowo┼Ťciach doprowadza mieszka┼äców do ró┼╝nych reakcji pocz─ůwszy od oburzenia a┼╝ do zw─ůtpienia.
   Innym "znakiem czasu" u m┼éodych ludzi jest niesamowity p─Öd do korzystania z najnowocze┼Ťniejszych ┼Ťrodków przekazu informacji. Obecno┼Ť─ç mass mediów i rozszerzaj─ůcej si─Ö sieci internetowej wskazuj─ů na jeszcze nieobliczalne dzisiaj skutki wirtualnego ┼Ťwiata. Pozytywn─ů stron─Ö medalu tego nowego sposobu komunikacji dostrzegaj─ů korzystaj─ůcy z us┼éug internetu. Dost─Öp do wielu ┼║róde┼é informacji, bardzo szybki przekaz danych, korzystanie z wielu us┼éug czyni go coraz bardziej atrakcyjnym. Niedawno podpisana ustawa w USA o traktowaniu wszelkich umów i transakcji zawieranych drog─ů internetow─ů na równi z podpisanymi na papierze mo┼╝e doprowadzi─ç do jeszcze wi─Ökszego rozwoju wspó┼épracy gospodarczej ale i okazji do oszustw lub manipulacji. Tak naprawd─Ö nie ma jeszcze ┼╝adnego organu, który móg┼éby skutecznie kontrolowa─ç pochodzenie oraz tre┼Ť─ç informacji i obrazów zawartych w internecie. Bo nie mo┼╝na tylko odwo┼éywa─ç si─Ö do odpowiedzialno┼Ťci odbiorców i autorów. Warto przyjrze─ç nowemu zjawisku, które towarzyszy "erze" internetowej, a mianowicie nowe ┼║ród┼éo uzale┼╝nienia. ┼üatwo┼Ť─ç dost─Öpu do wirtualnego ┼Ťwiata powoduje, ┼╝e mo┼╝na utraci─ç poczucie rzeczywisto┼Ťci i próbowa─ç ┼╝y─ç ci─ůgle w takim ┼Ťwiecie. A przy tym stworzy─ç sobie "internetowego" Boga. W niektórych pa┼ästwach powstaj─ů grupy terapeutyczne, w których dzi─Öki wzajemnej pomocy ludzie próbuj─ů wyj┼Ť─ç z takiego na┼éogu.
   Zapewne mo┼╝na by wymieni─ç jeszcze inne formy nowej "religijno┼Ťci", która chc─ůc nie chc─ůc wyrasta jak grzyby po deszczu, staj─ůc si─Ö dla niektórych utrapieniem (mo┼╝na to wywnioskowa─ç z g┼éosów rodziców na temat przekazu wiary dla swoich dzieci). Ale czy rzeczywi┼Ťcie jeste┼Ťmy tylko bezsilni wobec takiej sytuacji. G┼éosy wielu, cz─Östo ciche pokazuj─ů, ┼╝e jest wola, aby wspólnymi si┼éami przeciwstawi─ç si─Ö takim procesom sekularyzacyjnym. Potrzeba aby stawa┼éy si─Ö g┼éo┼Ťniejsze.


IX. Czy grozi nam "ezoteryczny" ┼Ťwiat?

   Przed miesi─ůcem w jednej z miejscowo┼Ťci naszej diecezji spotka┼éem si─Ö z grup─ů ludzi, która swoim ubiorem i zachowaniem wzbudza┼éa zdziwienie i zainteresowanie. Na pocz─ůtku pomy┼Ťla┼éem sobie, ┼╝e mam do czynienia z aktorami pantomimy, którzy staraj─ů si─Ö zainteresowa─ç przechodniów do udzia┼éu w rozpoczynaj─ůcej si─Ö imprezie kulturalnej znanej ju┼╝ nie tylko w Polsce. Pó┼║niej wydawa┼éo mi si─Ö, ┼╝e to jaka┼Ť grupa ekologiczna, która chce zaprotestowa─ç przeciw niszczeniu naturalnego ┼Ťrodowiska. Wiezione na wozie z ko┼äskim zaprz─Ögiem zardzewia┼ée przedmioty tworz─ůce jak─ů┼Ť tajemnicz─ů bry┼é─Ö mog┼éyby stanowi─ç kontrast do jeszcze niezniszczonej przyrody. Rozdzielane i rozwieszane przy tym ulotki rozwia┼éy moje w─ůtpliwo┼Ťci. Zawiera┼éy bowiem informacje na temat planowanych targów ezoterycznych i astrologicznych. Terminarz targów by┼é bardzo bogaty i obejmowa┼é du┼╝y obszar naszego kraju. Taka du┼╝a liczba imprez o charakterze ezoterycznym budzi niepokój i rodzi refleksj─Ö, czym w┼éa┼Ťciwie jest ezoteryka i jakie konsekwencje ma ona dla wiary chrze┼Ťcija┼äskiej?
   Ezoterycznymi nazywano w antycznej Grecji tajemnicze rytua┼éy, które odró┼╝niano od ogólnie uznanej wiedzy czy religii. Dost─Öp do takich misteriów i p┼éyn─ůcej z nich wiedzy by┼é zarezerwowany dla kr─Ögu ludzi "o┼Ťwieconych" i " wtajemniczonych". Owa wiedza zawiera bowiem poznanie i do┼Ťwiadczenie, które mo┼╝na uzyska─ç na drodze intensywnego zanurzenia si─Ö w sobie, poprzez kontakt z nadprzyrodzonymi si┼éami. Ezoteryczne kierunki my┼Ťlenia i idee, cz─Östo ró┼╝norodne, s─ů widoczne we wszystkich okresach historii cz┼éowieka pocz─ůwszy od czasów antycznych. Mamy wi─Öc do czynienia ze zjawiskiem ju┼╝ znanym, ale ostatnie czasy przynosz─ů coraz wi─Öksze zainteresowanie ró┼╝nymi teoriami i praktykami. Dla ezoteryków ┼Ťwiat jest duchow─ů ca┼éo┼Ťci─ů. Materia, ro┼Ťliny, zwierz─Öta i cz┼éowiek s─ů rozmaitymi formami, stopniami rozwoju owej ca┼éo┼Ťci rozumianej jako wszech┼Ťwiat. Dlatego kosmosowi i przyrodzie nadaje si─Ö cechy psychiczne. St─ůd te┼╝ pewna grupa ezoteryków próbowa┼éa poprzez medytacj─Ö przekaza─ç chorym drzewom duchow─ů energi─Ö. Cz┼éowiek w takiej wizji ┼Ťwiata jest te┼╝ cz─Ö┼Ťci─ů duchowej ca┼éo┼Ťci. Sk┼éada si─Ö bowiem z duchowej ja┼║ni i biologicznego organizmu. Pomi─Ödzy nimi znajduje si─Ö cia┼éo astralne odpowiedzialne za wymian─Ö energii mi─Ödzy cz┼éowiekiem a kosmosem. Wielu ezoteryków wierzy, ┼╝e w czasie snu czy medytacji nasza ja┼║┼ä i cia┼éo astralne potrafi─ů oddzieli─ç si─Ö od organizmu, po to aby prze┼╝y─ç proces oczyszczenia i wzmocnienia. Poprzez medytacj─Ö ma si─Ö dokona─ç przej┼Ťcie po ró┼╝nych stopniach emanacji aby dotrze─ç do jej ┼║ród┼éa. Przedstawiona w skrócie nauka jest obszarem zainteresowania teologii w oparciu o analiz─Ö cnoty religijno┼Ťci (religio). Wynikaj─ů z niej krytyczne pytania, które nale┼╝y postawi─ç zwolennikom ezoteryki. Pierwsze spostrze┼╝enie dotyczy idei wybra┼ästwa i wtajemniczenia. Poznanie w ezoteryce jest zarezerwowane dla niektórych, którzy przeszli odpowiedni─ů drog─Ö wtajemniczenia. Mo┼╝e to jest w┼éa┼Ťnie sposób na sukces ezoteryki. Przecie┼╝ wielu chcia┼éoby poczu─ç si─Ö wyj─ůtkowym i wybranym. Dla chrze┼Ťcija┼ästwa natomiast g┼éoszenie Dobrej Nowiny jest zadaniem wobec ca┼éego ┼Ťwiata a nie wobec grupy wybra┼äców. Oprócz tego dostrzega si─Ö w ezoteryce zbytnie akcentowanie intuicji jako g┼éównego ┼║ród┼éa poznania. Poznanie rozumowe jest wed┼éug niej zbyt ograniczone i obce sferze prze┼╝yciowej. Ezoteryka chce wi─Öc intuicj─Ö zamiast refleksji. Z punktu widzenia chrze┼Ťcija┼ästwa intuicja odgrywa wa┼╝n─ů rol─Ö, jednak┼╝e w po┼é─ůczeniu z refleksj─ů. Zastrze┼╝enia budzi te┼╝ fakt, i┼╝ ezoteryka przedstawia zbyt naiwny i optymistyczny obraz ┼Ťwiata, w którym dusza ludzka sama okre┼Ťla swój los a symbolika liczb odgrywa decyduj─ůc─ů rol─Ö dla ┼╝ycia cz┼éowieka. Wielu zjawiskom nie powinno si─Ö przypisywa─ç magicznego znaczenia, jak to czyni─ů ezoterycy, tylko nale┼╝y je wyja┼Ťnia─ç metodami nauk przyrodniczych.
   Reasumuj─ůc warto zacytowa─ç Katechizm Ko┼Ťcio┼éa Katolickiego, który w swojej praktycznej cz─Ö┼Ťci wyra┼╝a stanowisko Ko┼Ťcio┼éa wobec wspó┼éczesnych pogl─ůdów. "Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyja┼Ťnianie przepowiedni i wró┼╝b, zjawiska jasnowidztwa, pos┼éugiwanie si─Ö medium s─ů przejawami ch─Öci panowania nad czasem, nad histori─ů i wreszcie nad lud┼║mi, a jednocze┼Ťnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te s─ů sprzeczne ze czci─ů i szacunkiem - po┼é─ůczonych z mi┼éuj─ůc─ů boja┼║ni─ů - które nale┼╝─ů si─Ö jedynie Bogu." (Nr 2116).


X. Czy człowiek to tylko geny?

   Niedawno podano do publicznej wiadomo┼Ťci, ┼╝e genetycy rozszyfrowali prawie w ca┼éo┼Ťci kod genetyczny cz┼éowieka. Sk┼éada si─Ö na niego oko┼éo 100 000 genów, które stanowi─ů dziedziczny materia┼é cz┼éowieka tzn. jego genom. Oznacza to niew─ůtpliwy post─Öp na polu bada┼ä genetycznych, stanowi─ůc jednak wyzwanie wobec etyki, która ma okre┼Ťla─ç granice interwencji cz┼éowieka w integralno┼Ť─ç jego osoby. Trudno nie postawi─ç sobie kilku pyta┼ä, jak np. czy informacje o kodzie genetycznym b─Öd─ů obj─Öte tajemnic─ů, uniemo┼╝liwiaj─ůc─ů nadu┼╝ycia ich przez tych, którzy byliby zainteresowani informacj─ů na temat genetycznej struktury cz┼éowieka (jego stanu zdrowia, odziedziczonych zdolno┼Ťci czy sk┼éonno┼Ťci) lub co z robi─ç z faktem podj─Ötych prób opatentowania odkry─ç na genomie ludzkim czy eksperymentów zwi─ůzanych z klonowaniem istot ┼╝ywych?

   Odpowiedzi─ů na takie pytania jest deklaracja o genomie ludzkim przyj─Öta w dniu 9.12.1998 przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych a przygotowan─ů przez Rad─Ö Europy. Deklaracja zawiera 25 artyku┼éów, które z jednej strony pokazuj─ů jednostce jego sytuacj─Ö prawn─ů w kontek┼Ťcie podj─Öcia bada┼ä genetycznych, z drugiej strony okre┼Ťlaj ─ů etos naukowców, którzy podejmuj─ů eksperymenty na materiale genetycznym. Deklaracja wypowiada si─Ö najpierw w sposób fundamentalny na temat bada┼ä genetycznych, mówi─ůc ┼╝e genom ludzki jest dziedzictwem ludzko┼Ťci. Z zwi─ůzku z tym nale┼╝y zachowa─ç takie zasady jak godno┼Ť─ç, wolno┼Ť─ç i prawa jednostki.

   Oznacza to, ┼╝e cz┼éowiek to nie tylko geny, ale przede wszystkim niepowtarzalna osobowo┼Ť─ç. Dlatego nale┼╝y chroni─ç jego wolno┼Ť─ç i prawa. To stwierdzenie odnosi si─Ö tak┼╝e do grupy ludzi, plemion i narodów, aby nikogo nie dyskryminowa─ç ze wzgl─Ödu na pochodzenie czy ras─Ö. Deklaracja potwierdza zdecydowanie, ┼╝e tak┼╝e budowa genetyczna nie mo┼╝e by─ç przyczyn─ů do jakiejkolwiek dyskryminacji. Nie mo┼╝na wi─Öc np. odmawia─ç komu┼Ť pracy czy jaki┼Ť us┼éug ze wzgl─Ödu na jego niekorzystn─ů budow─Ö genetyczn─ů. Do tego nale┼╝y podkre┼Ťli─ç stwierdzenie, ┼╝e genom ludzki nie mo┼╝e by─ç wykorzystany jako ┼║ród┼éo korzy┼Ťci finansowych. Zabroniony jest wi─Öc handel materia┼éem genetycznym oraz przekaz informacji, które umo┼╝liwia┼éyby wspomniane korzy┼Ťci finansowe. Deklaracja wyra┼╝a w pozytywny sposób postulat, ┼╝e ka┼╝dy cz┼éowiek ma prawo do korzystania z odkry─ç na polu genetycznym, pokazuj─ůc w ten sposób, ┼╝e badania genetyczne maj─ů bardzo pozytywny aspekt, je┼Ťli chodzi o z┼éagodzenie cierpienia czy popraw─Ö zdrowia ludzko┼Ťci. Oznacza to, ┼╝e z moralnego punktu widzenia korzystanie z dopuszczalnych odkry─ç genetycznych i ich skutków nie mo┼╝e by─ç zarezerwowane dla jakie┼Ť uprzywilejowanej grupy czy narodu.

   Deklaracja odnosi si─Ö tak┼╝e do sposobu przeprowadzania bada┼ä genetycznych. Wymienione s─ů cechy, które powinny charakteryzowa─ç naukowców jak np.: dok┼éadno┼Ť─ç, roztropno┼Ť─ç, uczciwo┼Ť─ç intelektualna i prawo┼Ť─ç. Wymagania s─ů wi─Öc wysokie, ale i skutki bada┼ä mog─ů mie─ç nieobliczalne konsekwencje na przysz┼éo┼Ť─ç. Dokument wi─Öc nie chce stanowi─ç bariery rozwoju lub ograniczenia wolno┼Ťci badawczej, jednak┼╝e mówi on o kontroli wykorzystania skutków bada┼ä. Cz─Östo zastosowanie wyników w praktyce stanowi powa┼╝ne zagro┼╝enie, czy jest wr─Öcz niedopuszczalne z punktu widzenia bioetyki. Trzeba sobie u┼Ťwiadomi─ç, ┼╝e ta deklaracja czy inne dokumenty organizacji mi─Ödzynarodowych stanowi─ů konieczne minimum do uregulowania takich i innych problemów wynikaj─ůcych z post─Öpu techniki i nauki. Jednak┼╝e same nie wystarcz─ů.

   Mimo przyj─Öcia deklaracji o genomie przez ONZ, w dalszym ci─ůgu w niektórych parlamentach kraju europejskich dyskutuje si─Ö np. na temat dopuszczalno┼Ťci klonowania embrionów lub ich cz─Ö┼Ťci dla celów badawczych, pomimo faktu, ┼╝e embrion jest ju┼╝ istot─ů ludzk─ů i wszelkie eksperymenty na nim s─ů przeciw prawom osoby ludzkiej. Podkre┼Ťli┼éa to niedawno Papieska Akademia ┼╗ycia, wzywaj─ůc do tego, aby cz┼éowiek s┼éu┼╝y┼é ┼╝yciu a nie by┼é ponad nim.