Katechezy

Dlaczego mamy wybiera─ç? Wyk┼éad nt. wybor├│w samorz─ůdowych

Nie ma praworz─ůdno┼Ťci bez samorz─ůdno┼Ťci

 

Cho─ç pierwsze wybory parlamentarne w Polsce przed 20 laty, po upadku komunizmu nie by┼éy absolutnie „wolne” i „demokratyczne”, to sta┼éy si─Ö pocz─ůtkiem nowej jako┼Ťci w ┼╝yciu spo┼éecznym. Ta nowa jako┼Ť─ç to realny, a nie fikcyjny wp┼éyw na ┼╝ycie spo┼éeczne poprzez mo┼╝liwo┼Ť─ç wybierania tych, którzy „maj─ů nami rz─ůdzi─ç” – u┼╝ywaj─ůc tu potocznego sformu┼éowania. A rz─ůdzenie to s┼éu┼╝ba, wi─Öc maj─ů nam s┼éu┼╝y─ç i ta s┼éu┼╝ba nie mo┼╝e polega─ç na tym, ┼╝e spo┼éecze┼ästwo traktuje si─Ö przy urnie jak „murzyna, który swoje zrobi┼é, a teraz mo┼╝e odej┼Ť─ç”. Wybieraj─ůc takich, a nie innych przedstawicieli w┼éadzy, nale┼╝y mie─ç ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e nie zostaj─ů oni powo┼éani przez nas przypadkowo, dziwnym trafem czy zrz─ůdzeniem losu. Daleka droga jeszcze przed nami, by wytworzy─ç takie mechanizmy opinii publicznej, aby wybierani przez nas przedstawiciele nie traktowali wyborów jak podawanie bezp┼éatnej „kie┼ébasy wyborczej”, lecz jak realizacj─Ö obietnic. Daleka przed nami droga do spo┼éecze┼ästwa obywatelskiego, mówi─ůc jeszcze ┼Ťci┼Ťlej – do spo┼éeczno┼Ťci obywateli, do „komunii” obywateli, bo przecie┼╝ termin „spo┼éeczno┼Ť─ç” wywodzi si─Ö z ┼éaci┼äskiegocommunio, s┼éowa funkcjonuj─ůcego w wielu j─Özykach nowo┼╝ytnych, jak np. angielskie community. Spo┼éeczno┼Ť─ç obywateli charakteryzuje si─Ö wysokim zmys┼éem wra┼╝liwo┼Ťci i krytycyzmu wobec fundamentalnych wyborów pomi─Ödzy prawd─ů i fa┼észem, dobrem i z┼éem itp.

Na pewno nie s┼éu┼╝y temu propagowane lenistwo intelektualne, zgodnie z zasad─ů: „g┼éupi naród to kupi”. Nie ma wi─Öc debaty publicznej o fundamentalnych warto┼Ťciach, lecz serwuje si─Ö k┼éótnie i pyskówki na temat „narracji” rzeczywisto┼Ťci i faktów. Zamiast sporu i debaty na temat prawdy o sensie ┼╝ycia obywateli, narodu, pa┼ästwa, mamy do czynienia z k┼éótni─ů przekupek, które przechwalaj─ů swój towar na zasadzie, kto b─Ödzie g┼éo┼Ťniejszy. Narracja o rzeczywisto┼Ťci nie jest sam─ů rzeczywisto┼Ťci─ů, a opowiadanie o faktach nie jest tym samym, co pozostawienie obywatelom prawa do interpretacji rzetelnie przedstawionych faktów. A przecie┼╝ debata o takich sprawach jak dobro wspólne, solidarno┼Ť─ç spo┼éeczna, zasada pomocniczo┼Ťci, opcja preferencyjna na rzecz ubogich, prawo do wspó┼éuczestnictwa w podziale dóbr zarówno duchowych, jak i materialnych, to konieczny kierunkowskaz na drodze do rzetelnej i praworz─ůdnej demokracji. Warto si─Ö zapyta─ç, czy propagowane lenistwo nie dosi─Öga coraz wi─Ökszych kr─Ögów naszego spo┼éecze┼ästwa i czy potrafimy w┼éa┼Ťciwie odpowiedzie─ç, czym w istocie s─ů wspomniane wy┼╝ej sprawy. Interesowanie si─Ö nimi i zg┼é─Öbianie ich nie jest kwesti─ů dowolno┼Ťci, lecz obowi─ůzkiem sumienia ka┼╝dego obywatela, gdy┼╝ ono stoi na stra┼╝y, by „blask prawdy” roz┼Ťwietla┼é wszelkie okoliczno┼Ťci ┼╝ycia osobistego i publicznego. A brak realizacji postulatów sumienia to kara do┼╝ywocia poprzez odczuwane poczucie winy. No chyba ┼╝e zastosuje si─Ö zr─Öczn─ů deformacj─Ö sumienia, skutkuj─ůc─ů brakiem jego wyrzutów. Bo tak naprawd─Ö trudno sobie na przyk┼éad wyobrazi─ç, by rodzice kieruj─ůc si─Ö dowolno┼Ťci─ů, nie starali si─Ö zg┼é─Öbi─ç wyzwa┼ä nowoczesno┼Ťci i zagro┼╝e┼ä zwi─ůzanych z korzystaniem z ┼╝ycia przez dzieci. Ale je┼Ťli id─ů na ┼éatwizn─Ö, my┼Ťl─ůc, ┼╝e jako┼Ť to b─Ödzie, mog─ů mie─ç niebawem pewno┼Ť─ç, ┼╝e senny koszmar dotycz─ůcy ich dzieci nie jest tylko kwesti─ů nocy, lecz codzienno┼Ťci─ů. Podobnie i wdra┼╝anie si─Ö do odpowiedzialno┼Ťci za ┼╝ycie spo┼éeczne nie jest spraw─ů dowolno┼Ťci. W przeciwnym razie grozi nam nijako┼Ť─ç ┼╝ycia spo┼éecznego i politycznego.

Przed nami kolejne wybory samorz─ůdowe. Okazja do podsumowania, nowego rozdania, zmian… To co┼Ť dobrego dla spo┼éecze┼ästwa obywatelskiego, ┼Ťwi─Öto demokracji. S─ů naturalnie obawy, by ┼Ťwi─Öto nie zamieni┼éo si─Ö w styp─Ö. Id─ůc za pogl─ůdami niektórych my┼Ťlicieli o┼Ťwieceniowych o prawie naturalnym, interpretuj─ůcych prawa przyrody jako wi─ů┼╝─ůce dla wszystkich wymiarów ┼╝ycia cz┼éowieka, mo┼╝na by postulowa─ç, i┼╝ wszelkie wybory powinny odbywa─ç si─Ö co roku, gdy┼╝ co roku przyroda odnawia si─Ö do ┼╝ycia. A tym samym rozliczenie realizacji obietnic wyborczych sta┼éoby si─Ö rzekomo skuteczniejsze. Aby jednak rozliczenie nast─ůpi┼éo, nie potrzeba a┼╝ tak skrajnych rozwi─ůza┼ä wzorowanych na naturze. Najwa┼╝niejsze to u┼Ťwiadomi─ç sobie i innym, cz─Östo zniech─Öconym lub po prostu leniwym, ┼╝e mamy prawo do wybierania i do bycia wybieranym. W przypadku wyborów samorz─ůdowych wydaje si─Ö korzystna ch─Ö─ç wprowadzenia okr─Ögów jednomandatowych, by mo┼╝na by┼éo postawi─ç na cz┼éowieka, a nie na sztandar nad nim powiewaj─ůcy. U┼éatwi┼éoby to te┼╝ wspó┼éprac─Ö organów ustawodawczych (rad, sejmików) z w┼éadz─ů wykonawcz─ů (wójtów, burmistrzów, prezydentów, starostów), bez potrzeby zawierania cz─Östo „partyjniackich” kompromisów, ograniczaj─ůcych transparencj─Ö poczyna┼ä i podejmowanych decyzji. W┼éa┼Ťnie upartyjnienie sceny politycznej jest szczególn─ů chorob─ů polskiej demokracji. I nie ma co si─Ö ┼éudzi─ç, ┼╝e samo mówienie o tej chorobie jest panaceum na jej uleczenie. „Po czynach ich poznacie…”. Rozliczenie 5-letniego okresu sprawowania w┼éadzy by┼éoby te┼╝ w takiej sytuacji ┼éatwiejsze dla wyborców. Aby unikn─ů─ç wspomnianego „partyjniactwa”, potrzebne jest równie┼╝ tworzenie jak najwi─Ökszej ilo┼Ťci organizacji po┼Ťrednich pomi─Ödzy pojedynczym cz┼éonkiem spo┼éeczno┼Ťci a w┼éadz─ů pa┼ästwow─ů. Co prawda liczba ró┼╝norodnych organizacji samorz─ůdowych i pozasamorz─ůdowych wzros┼éa w Polsce w ostatnich dwóch dekadach bardzo znacz─ůco, jednak w stosunku do innych demokratycznych krajów jeste┼Ťmy w tyle peletonu. Przypominam sobie mój kilkuletni pobyt w Niemczech, podczas którego widzia┼éem, jak bardzo wa┼╝na, ┼╝eby nie powiedzie─ç – naturalna, jest tam potrzeba zrzeszania si─Ö, przynale┼╝no┼Ťci do stronnictw partyjnych, jak i organizacji pozarz─ůdowych. Szczególny respekt mia┼éem wobec powszechnie obecnych bractw kurkowych, zrzeszaj─ůcych bardzo wielu cz┼éonków i dzia┼éaj─ůcych zgodnie ze swoim statutem na rzecz dobra wspólnego. Widzia┼éem wielu lokalnych polityków, którzy nie tylko nigdy nie lekcewa┼╝yli opinii tych bractw, ale i wspierali ka┼╝d─ů ich pozytywn─ů inicjatyw─Ö, wiedz─ůc o tym, ┼╝e stanowi─ů oni ┼Ťwiadomy i poka┼║ny elektorat. Idea „ma┼éej ojczyzny” (Heimat), tkwi─ůca w ┼Ťwiadomo┼Ťci wielu cz┼éonków lokalnych spo┼éeczno┼Ťci, to bardzo dobry sposób, by uaktywni─ç ich zdolno┼Ťci oraz zach─Öci─ç do po┼Ťwi─Öcenia prywatnego czasu na rzecz po┼╝ytku publicznego.

Poszczególne organizacje powinny tak┼╝e wspó┼épracowa─ç ze sob─ů, by w ten sposób ich si┼éa dzia┼éania by┼éa spot─Ögowana. Im bardziej dzia┼éaj─ů w rozproszeniu, im bardziej realizuj─ů tylko swoje cele, nawet najszczytniejsze, tym bardziej izoluj─ů si─Ö i trac─ů na sile oddzia┼éywania spo┼éecznego. Tworzenie konfederacji stowarzysze┼ä to na pewno dobry krok w budowaniu spo┼éecze┼ästwa obywatelskiego.

Zapewne rodzi si─Ö pytanie, jak─ů rol─Ö ma spe┼éni─ç Ko┼Ťció┼é katolicki i jego organizacje, stowarzyszenia itp. w budowaniu ziemskiej spo┼éeczno┼Ťci obywateli, tak┼╝e w wymiarze ich wyborów. Otó┼╝ trzeba jasno stwierdzi─ç, ┼╝e polityka nie jest Ko┼Ťcio┼éowi do zbawienia koniecznie potrzebna. Jego misj─ů jest g┼éoszenie królestwa Bo┼╝ego oraz u┼Ťwi─Öcanie ludzi i ┼Ťwiata. Nie ma natomiast innego wyj┼Ťcia, by nie zajmowa─ç si─Ö problemami ┼╝ycia ludzkiego granicz─ůcymi z wiar─ů. Tam, gdzie ┼╝ycie spo┼éeczne i polityka s─ů konfrontowane z misj─ů Ko┼Ťcio┼éa, a wi─Öc z jego ┼Ťwiadectwem, liturgi─ů i s┼éu┼╝b─ů (diakoni─ů) opart─ů o mi┼éo┼Ť─ç mi┼éosiern─ů, jego g┼éos zak┼éadaj─ůcy fundament wiary i rozumu jest konieczny. Oznacza to w praktyce, ┼╝e zadaniem Ko┼Ťcio┼éa w ┼╝yciu spo┼éecznym, tak┼╝e w czasie wyborów, jest funkcja oczyszczaj─ůca rozum, by nigdy nie straci┼é ze swej perspektywy sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej jako zasady koegzystencji wielu podmiotów indywidualnych, jak i zbiorowo┼Ťci w spo┼éecze┼ästwie. Oznacza to stanowcze mówienie, ┼╝e ┼╝adna demokracja nie ostanie si─Ö bez etyki, ┼╝e sprawowanie w┼éadzy bez warto┼Ťci b─Ödzie przypomina┼éo wybór t┼éumu przed Pi┼éatem. Wiemy, czym si─Ö zako┼äczy┼é ten akt demokracji. Im bardziej elity danej spo┼éeczno┼Ťci b─Öd─ů utwierdzane, ┼╝e demokracja to wolno┼Ť─ç od norm uniwersalnych, od prawa naturalnego, tym bardziej b─Ödzie wkrada┼é si─Ö totalitarny sposób my┼Ťlenia i dzia┼éania – wprost wykluczenia – wobec ludzi, którzy chc─ů warto┼Ťci uniwersalne wyznawa─ç i wprowadza─ç w ┼╝ycie, jak cz─Östo podkre┼Ťla┼é to Jan Pawe┼é II, mówi─ůc o zagro┼╝eniach prawdziwej demokracji. Poza tym Ko┼Ťció┼é musi uwa┼╝a─ç na to, by swoj─ů rol─Ö oczyszczaj─ůc─ů ┼╝ycie spo┼éeczne rozumia┼é w sposób metapolityczny. Potencjalni kandydaci do wyborów bardzo ch─Ötnie szukaj─ů umocowania metafizyczno-religijnego dla swojego my┼Ťlenia i dzia┼éania, by w ten sposób sta─ç si─Ö nietykalnymi wobec jakiejkolwiek krytyki. Czasem wydaje si─Ö, ┼╝e dzi─Öki temu uwa┼╝aj─ů, i┼╝ maj─ů immanentn─ů zdolno┼Ť─ç do mówienia prawdy. Nic bardziej mylnego; do prawdy dochodzi si─Ö na drodze procesów intelektualnych, a nie w oparciu o takiego czy innego hierarch─Ö Ko┼Ťcio┼éa. Wybór przez cz┼éonków Ko┼Ťcio┼éa którego┼Ť z kandydatów b─ůd┼║ partii ma si─Ö dokonywa─ç na zasadzie wzgl─Ödnej afirmacji, bez dogmatyzowania czy u┼Ťwi─Öcania ich pogl─ůdów politycznych. Nie mo┼╝na wymaga─ç od Ko┼Ťcio┼éa jako takiego, u┼╝ycia jego autorytetu, bazuj─ůcego na g┼éoszeniu prawd dotycz─ůcych wiary i moralno┼Ťci, do walki politycznej. Natomiast ka┼╝dy cz┼éonek Ko┼Ťcio┼éa jako obywatel ma prawo wybiera─ç swoich kandydatów, stawia─ç na programy partii i komitetów wyborczych zgodnie ze swoim – dodam: uformowanym wg nauki Ko┼Ťcio┼éa – sumieniem. Najlepszym wk┼éadem Ko┼Ťcio┼éa do budowania wspólnoty obywateli jest rozwój rozumu wobec lenistwa intelektualnego oraz krzewienie wiary w sytuacji, w której ludzie ┼╝yj─ů, jakby Boga nie by┼éo. Ko┼Ťció┼é powinien te┼╝ pami─Öta─ç, ┼╝e jego funkcja oczyszczaj─ůca rozum ludzki wymaga samooczyszczenia, a ten proces polega na wytrwa┼éym ws┼éuchiwaniu si─Ö w to, co Bóg poprzez dzia┼éanie Ducha ┼Üwi─Ötego mówi do Ko┼Ťcio┼éa. Pozwol─Ö sobie na koniec zacytowa─ç my┼Ťl mnicha z góry Atos, zawart─ů w ksi─ů┼╝ce Heinza Nussbaumera „Odkry─ç w sobie mnicha”, wydanej przez IW PAX: „Bóg nie b─Ödzie mówi┼é g┼éo┼Ťniej tylko dlatego, ┼╝e my stali┼Ťmy si─Ö tak ha┼éa┼Ťliwi. Musimy albo si─Ö wszyscy wyciszy─ç, albo ┼╝y─ç bez Jego or─Ödzia”.